Ten wpis jest częścią mojej serii, w której opisuję ciekawe miejsca w środkowej i zachodniej Słowenii, które odwiedziłem w sierpniu i wrześniu 2025.
Słoweńskie miasteczko Kranj i jego okolice są pełne urokliwych wiosek, wysokich gór i średniowiecznych zabytków. Tam można trafić na „polską dzielnicę”, zobaczyć zabytki sakralne w wersji międzynarodowej i odkryć kościoły położone w różnych nietypowych miejscach.
Mimo, że Kranj to raczej niewielka miejscowość, stanowi czwarte największe miasto w Słowenii. Położony jest blisko Alp, stolicy i portu lotniczego, a jednocześnie okoliczne miejscowości mają niesamowity urok prowincji.
Kranj jest jednym z najstarszych miast w Kraju, bo istniał już 2 tysiące lat temu, w czasach rzymskich, jako Carnium. Na przestrzeni wieków pojawiali się tu nowi mieszkańcy, a miejscowość rozwijała się. Rywalizowała z Lublaną o miano najważniejszego miasta tej części ówczesnej Jugosławii aż do 19. wieku, kiedy Lublana znacznie ją prześcignęła.
Stare miasto
Kranjska starówka jest bardzo malowniczo położona na stromym wzgórzu znajdującym się pomiędzy dwiema rzekami: Sawą i Kokrą. Ta druga tworzy ładny kanion zaraz obok centrum, w którym można przejść się przyjemną trasą spacerową. Kawałek natury w samym środku miasta, a w dodatku świetny na gorące dni.
Parkingi najbliżej starówki są przy ulicy Sejmišče oraz przy ul. Župančičeva koło restauracji Das Ist Walter. Obydwa są niestety płatne, ale można łatwo zapłacić przez aplikację EasyPark.
Centralnym punktem starego miasta jest jego podłużny rynek Glavni trg. Jest to raczej typowy kształt – w tym kraju kwadratowe rynki są rzadkością. Na rynku jest fontanna i śmieszne podwieszane chmurki. Jest to sprytna instalacja artystyczna, która w lecie chłodzi lekką mgiełką wodną, a w nocy świeci.
Na południowym krańcu rynku stoi dość monumentalny kościół św. Kancjana z początku 15. wieku. Można go zwiedzać na powierzchni (zazwyczaj jest otwarty i ma ładne wnętrze), nad powierzchnią (można wejść na wieżę, z której rozpościera się piękny widok na miasto), i pod powierzchnią (kostnica z autentycznymi szczątkami pochowanych wokół świątyni osób jest dostępna do zwiedzania).
Zaraz obok kościoła stoi pomnik France Prešerena, wybitnego słoweńskiego poety, który przez część życia mieszkał w Kranju. Wygląda trochę jak Zbigniew Wodecki. Idąc dalej na południe ulicą Cankarjeva, napotkamy na kolejną świątynię – późnogotycki 16-wieczny kościół Matki Bożej Różańcowej. Obecnie jest wykorzystywany przez prawosławnych macedońskich imigrantów.
Zaraz obok znajdują się ikoniczne schody łączące stare miasto z doliną Sawy, zaprojektowane w latach 50. ubiegłego wieku przez Jože Plečnika. Ciekawe, jak mieszkańcy schodzili ze starówki wcześniej. Może zjeżdżali linami ;-). Nie warto jednak opuszczać wzgórza, bo idąc dalej na południe dotrzemy do placu Trubarjev trg. Stoi tam ładny kościółek św. Sebastiana, Fabiana i Rocha, wybudowany w 15. stuleciu w podziękowaniu za koniec epidemii. Obecnie jest używany przez prawosławnych Serbów.
Zaraz za kościołem jest przyjemny punkt widokowy Pungart, z którego można podziwiać skarpę nad Sawą i to, co mieści się pod nią. Obok znajduje się kawiarnia.
Jeden z najładniejszych budynków w mieście stoi blisko rynku, przy ul. Tavčarjevej. To Mitničarska hiša, czyli niezwykle uroczy budynek mieszczański z 16. stulecia.
Na Kranjskiej starówce jest jeszcze jedna atrakcja – to średniowieczny zamek Khislstein. W środku mieści się muzeum regionalne, które można zwiedzać za parę euro, a na zewnątrz w lecie odbywają się koncerty i inne wydarzenia.
Warto też pójść z rynku na północ ulicą Prešernovą. Tam mieści się muzeum wspomnianego wcześniej pisarza France Prešerena. Kawałek dalej znajduje się jeszcze jeden ładny plac staromiejski, czyli Maistrov trg. Jeśli pójdziemy trochę dalej, napotkamy na trochę nowszą część miasta. Po minięciu miejskiej biblioteki dotrzemy do kolejngo placu, czyli Slovenskiego trgu. Jest on sercem swego rodzaju nowego miasta, gdzie znajduje się wiele ważnych budynków. Jednym z nich jest ładny, liczący 127 lat budynek gimnazjum.
Na placu jest też makieta starego miasta i dwa pomniki z czasów komunistycznych, obrazujące rewolucję przeciwko nazistowskim Niemcom, po której zaprowadzono w Jugosławii komunizm pod wodzą Josipa Tito.
Jeśli pójdziemy z placu dalej na północ ulicą Gregorčičeva, dotrzemy do przyjemnego parku Prešernov gaj. Nazwa pochodzi znów od tego samego poety, co wcześniej. Obszar ten niegdyś był cmentarzem i France Prešeren jest tam pochowany. Blisko parku znajduje się ciekawe miejsce dla fanów kryptowalut – rondo Bitcoina.
Za rzeką Kokrą i kanionem znajduje się chyba największa atrakcja miasta z punktu widzenia Polaków, czyli malutka dzielnica Huje. To dawna wieś, założona w średniowieczu, a wiele stuleci później włączona do Kranja. Mimo to zachowała swój charakter i atmosferę małej wioski. Nazwa jest ciekawa, ale nie oznacza tego, co się wydaje. Prawdopodobnie odnosi się do słowiańskiego wyrazu hud (zły) i ziemii o złej jakości.
Miejscowość ma kształt zbliżony do trójkąta, a w środku znajduje się kościół św. Józefa z 17. wieku.
Dosłownie w każdym przewodniku o Kranju i na każdej stronie internetowej o tym mieście jest jedno takie zdjęcie: widok na kranjską starówkę z wyróżniającym się kościołem św. Kancjana, a w tle majestatyczne Alpy, najczęściej zaśnieżone. Mam dobrą wiadomość: bez problemu możesz zrobić sobie takie zdjęcie dla siebie. Wystarczy zejść ze starówki, a potem przejść główną drogą (Ljubljanską cestą) ponad rzeką i torami. Przy zakręcie znajdują się schody, którymi należy wejść na górę. Stamtąd roztacza się wspomniany widok na miasto. Można też zaparkować przy samych schodach.
Šmarjetna gora
Niedaleko centrum Kranja, po drugiej stronie rzeki niż starówka znajduje się dzielnica Stražišče.
Jest tam rynek, dwa zabytkowe kościoły i skocznia narciarska. Bardziej szczegółowo o Stražišču napisałem w tym wpisie (numer 5).
Największą atrakcją dzielnicy jest niewysoka, ale bardzo widokowa góra – Šmarjetna gora (646 m n.p.m.). W średniowieczu na jej stokach uprawiano winorośl, a obecnie stanowi cel wycieczek. Można na nią wyjść na trzy sposoby – drogą asfaltową, z zamku w Stražišču albo z okolic skoczni narciarskiej, jednak nie wiem, jak wygląda stan tej trzeciej trasy. Jeśli ktoś jest leniwy lub nie może wyjść pieszo, da się dojechać samochodem na parking pod szczytem – stamtąd na górę jest tylko pół kilometra – albo zaparkować na samej górze. Obydwa parkingi są bezpłatne. Dobrym pomysłem jest też wjazd rowerem.
Ja zacząłem wycieczkę z dworca w Kranju, z którego przeszedłem do Ljubljanskej cesty, a stamtąd chodnikiem do punktu widokowego przy ulicy Kocjanovej. Stoją tam charakterystyczne trzy krzyże i widać ładną panoramę miasta i Alp.
Jednak prawdziwe widoki zaczną się dopiero później. Skręciłem w Delavską cestę, a później wszedłem na drogę w lewo, prowadzącą na sam szczyt Šmarjetnej gory. Na parkingu przy początku drogi można zostawić samochód, za darmo. Trasa jest asfaltowa i dobrze utrzymana, a nie jeździ nią zbyt wiele samochodów. Miejscami lekko stromo, ale zazwyczaj łagodnie wije się zakrętami po stokach góry. Po drodze można napotkać punkt widokowy z piękną panoramą Kranja, ale i on jest mniej spektakularny niż widok ze szczytu.
Po drodze, na jednym z zakrętów odchodzi ścieżka w lewo. Moja dusza odkrywcy wsadzającego wszędzie nos postanowiła tam pójść. Po chwili marszu w górę dotarłem na szczyt Gradišče (592 m n.p.m.). Na górze nie ma nic oprócz skromnego widoku na góry, wieży radiowej i małej huśtawki.
Wróciłem do drogi asfaltowej i doszedłem do parkingu pod szczytem. Tam można dalej iść asfaltem albo pójść drogą leśną lekko w lewo (ale nie tą schodzącą całkiem w dół). Obydwie w parę minut doprowadzą nas na szczyt. Na górze od razu zwraca uwagę niewielki, ale bardzo stary średniowieczny kościół św. Małgorzaty.
Zaraz obok znajduje się hotel Bellevue. Można na luzie – za darmo – wejść na jego taras, z którego rozpościera się rozległa panorama. Alergicy, weźcie swoje inhalatory, bo widok zapiera dech w piersiach. Warto wziąć lornetkę. Strudzeni wędrowcy mogą zrelaksować się na leżakach. Można też kupić coś do jedzenia lub picia. Na tarasie trwały właśnie przygotowania do ślubu. Branie ślubu w takim miejscu musi być niesamowitym przeżyciem.
Jedyną wadą jest fakt, że z tarasu nie widać terenów na zachód od Kranja. Ale to nic nie szkodzi, bo ten obszar widać z punktu widokowego przy drodze asfaltowej, parę metrów pod szczytem.
Z góry zszedłem do parkingu pod szczytem, a tam wszedłem na ścieżkę prowadzącą wyraźnie w dół. Ścieżka jest dość wąska i schodzi lasem, miejscami stromo, a potem dochodzi do terenów łąkowych z kilkoma domami, skąd ładnie widać okoliczne góry.
Od tego momentu schodzi się asfaltową trasą, mijając kilka domów. Niestety bywa stromo. Po jakimś czasie dociera się do 16-wiecznego zamku w Stražišču. Obok znajduje się niewielki bezpłatny parking i romańska kaplica św. Piotra z 10-11 stulecia. Stamtąd nieco ponad kilometr dzieli nas od dworca w Kranju.
Cała moja trasa, według mapy.cz, liczy 6.3 km i przechodzi się ją w 2 godziny 25 minut. Mnie zajęła 2 godziny, łącznie z odpoczynkiem na górze. Bywa trochę stroma, ale na ogół nie jest trudna. We wrześniowy dzień w tygodniu było tam trochę turystów, więc w weekend jest pewnie bardzo popularna.
Sorško polje
Zaraz na południe od Kranja rozciąga się bardzo malownicza, płaska równina zwana Sorško polje. Składa się głównie z ciągnących się kilometrami, podłużnych pól. To typowo rolniczy teren z odgłosami krów o 4 rano i rolnikami pracującymi w terenie. Poza tym można stąd podziwiać piękne widoki na okoliczne góry.
W środku tego obszaru, pomiędzy polami, stoi kościół św. Urszuli z 17. wieku. Architektonicznie nie jest ciekawy – właściwie wygląda tak samo jak większość kościołów w okolicy. To, co go wyróżnia, to położenie – stoi w polach, pół kilometra od zabudowań wsi Srednje Bitnje, a jedyna droga prowadząca do niego to gruntowa szosa z trawą pośrodku. Nie ma tam regularnych mszy.
Okolica świetnie nadaje się na spacery i wycieczki rowerowe w spokojnym otoczeniu bez tłumów. Przy okazji można zajrzeć do malutkiej wsi Crngrob, w której znajduje się położony na pagórku średniowieczny kościół Zwiastowania i niewielkie jeziorko. W środku świątyni znajduje się autentyczne żebro wieloryba. Legenda głosi, że w rzeczywistości jest to kość olbrzymki, która pomagała przy budowie kościoła. Niestety obiekt zazwyczaj jest zamknięty. Cała wieś liczy tylko kilkanaście domów. To taki rodzaj miejscowości, której centrum wykracza poza jej granice, a jeśli pojawi się więcej niż jeden turysta w ciągu dnia, to mają święto.
Blisko są też przyjemne, omijane przez turystów trasy leśne, m.in. w dolinie rzeki Suha. Wbrew nazwie, rzeka jest pełna wody, choć może dlatego, że podczas mojego wyjazdu ciągle padało. Obiad można zjeść we wspaniałej restauracji Baron we wsi Spodnje Bitnje. W okolicy leży wiele urokliwych wiosek z sielską atmosferą. Większość posiada zabytkowe kościoły wyglądające tak, jak ten w Srednje Bitnje, choć żaden z nich nie leży w środku pól.
Podczas tworzenia tego wpisu miałem lekki problem z rozpoznaniem, który kościół jest który, bo wszystkie wyglądają bardzo podobnie.
Sorško polje jest świetnym miejscem do szukania kozolców. W pewnym sensie jest to jeden z symboli Słowenii. Są to tradycyjne słoweńskie konstrukcje służące do suszenia siana czy zboża. Są specjalnie zaprojektowane tak, żeby utrzymać przepływ powietrza, co w tak wilgotnym podgórskim klimacie jest bardzo ważne. Mimo tego, obecnie kozolce używane są do bardzo różnych celów, a nie tylko suszenia plonów. Ludzie magazynują tam drewno, narzędzia, a nawet wieszają na nich banery reklamowe.



































Zostaw odpowiedź