Ten wpis jest częścią mojej serii, w której przedstawiam ciekawe, czasem mało znane zakątki Słowenii, które odwiedziłem w sierpniu i wrześniu 2025.
Jedynie 10 minut samochodem od centrum Kranja rozciąga się piękny park z zamkiem i wieloma atrakcjami. Jest to tak wspaniałe miejsce, że właśnie tam spośród wszystkich innych miejsc w kraju odbywają się spotkania najbardziej wpływowych ludzi na świecie.
Będąc w środkowej Słowenii, warto odwiedzić ten piękny obszar, który łączy piękną przyrodę z bogatą historią.
Gośćmi w kompleksie Brdo byli m.in.: dyktator Jugosławii Josip Broz Tito, Jan Paweł II (to akurat nie dziwne, bo polski papież był prawie wszędzie), kanclerze Niemiec i Austrii, autor bloga Wyciecznik.com, amerykańscy prezydenci Bill Clinton i George Bush oraz Władimir Putin.
Można tam bardzo łatwo dojechać samochodem. Pojazd można zostawić na przestronnym parkingu zaraz obok głównego wejścia. Bilety kupuje się w sklepiku przed wejściem, a obsługa jest miła i zna angielski. Jeśli ktoś bardzo lubi chodzić, to z centrum Kranja można dojść do parku w niecałą godzinę, idąc dosyć malowniczą trasą przez wsie Rupa i Ilovka.
Park jest urokliwym miejscem na przyjemny spacer, sesję zdjęciową, romantyczne popołudnie, itd. Raczej nie nadaje się na rower, bo jest to zbyt mały obszar. Najważniejszym punktem jest oczywiście wybudowany w 16. stuleciu zamek. Jest dosyć duży, ale architektonicznie nie powala na kolana. Być może wygląda bardziej imponująco od środka, ale zazwyczaj nie jest dostępny do zwiedzania.
Obok zamku są fontanny i ciekawa rzeźba. Wokół budynku rozciąga się piękny teren ze świetnie wyznaczonymi alejkami, ławeczkami, rzeźbami i trawą przyciętą do absolutnego minimum. W północnej części parku znajdują się stawy z wysepką. Gdzieniegdzie spacerują konie z opiekunami – to szlachetne konie rasy lipicańskiej. Można na nich jeździć za opłatą.
Niedaleko za stawem kończy się część parku przeznaczona dla zwykłych śmiertelników, a masywne ogrodzenie i tablica z zakazem wstępu oddziela nas od dalszej, dzikszej części. Tak naprawdę prawie nikt nie wie, co się w niej znajduje, dobiegają stamtąd jedynie dziwne odgłosy…
Ten obszar to stare tereny łowieckie, niegdyś wykorzystywane do polowań organizowanych dla wizytujących to miejsce dygnitarzy. Obecnie jest tam rezerwat przyrody z lasem, stawami i różnymi dzikimi zwierzętami. I do tego jest znacznie większy niż część otwarta dla zwiedzających. Można więc powiedzieć, że dla przeciętnego turysty jest dostępna okrojona wersja demo. Za 80 euro jest do zakupu „wersja premium”, która uwzględnia przejażdżkę historyczną bryczką po rezerwacie. Czyli można wydać około 350 zł żeby zobaczyć las i sarny. Wspaniale.
Jest jeszcze „wersja premium deluxe”, czyli wynajem ekskluzywnego domku nad stawem w zakazanym obszarze. Ponoć kosztuje 1000 euro za pobyt dwóch osób na jedną noc. Kosmos. Jeśli chodzi o zdjęcie powyżej to niestety nie udało mi się magicznie wedrzeć na zamknięty teren ;-). Zrobiłem je zza ogrodzenia.
Jeśli lubisz atmosferę arystokratycznych parków i zamków, na pewno spodoba Ci się też ten wpis.
Jest jeszcze jedna część parku. Wchodzi się do niej z okolic stawów. Podczas mojej wycieczki stała tam tablica z prośbą, aby nie wchodzić na ten obszar, ale była to tylko prośba, a nie zakaz, a teren nie był ogrodzony. Jak już wspomniałem, mam duszę odkrywcy i lubię wsadzać wszędzie nos, więc poszedłem tam. W tej części znajdują się: luksusowe pole golfowe…
…centrum treningowe słoweńskiej reprezentacji piłkarskiej…
…i słabo zagospodarowane tereny leśne.
W lesie przy ogrodzeniu z obszarem łowieckim usłyszałem kroki. Myślałem, że idzie ktoś z obsługi parku, żeby mnie stamtąd wywalić, ale to były tylko sarny i jelenie na polanie po drugiej stronie ogrodzenia. Mnóstwo saren i jeleni.
Park jest w dużej części zacieniony. Trzeba przyznać, że jest niezwykle urokliwy. Można się w nim wyciszyć i posłuchać śpiewu ptaków, a spacerując alejkami człowiek czuje się trochę jak bogaty arystokrata. Jednak w Polsce mamy większe parki w podobnym stylu, i do tego nie trzeba tam kupować biletów. Na przykład w Pszczynie czy Świerklańcu.
Wstęp do parku kosztował 3,5 euro (bilet studencki), ale w 2026 roku ceny są już wyższe: normalny 7 euro, a ulgowe 5 lub 3 euro. To nie są duże kwoty, chociaż jak na tak niewielki teren jest to – moim zdaniem – lekka przesada. Szczególnie, że niektóre źródła internetowe podają, że park liczy 500 ha. Ale o tym, że znaczna większość tego obszaru jest niedostępna do zwiedzania, już nie wspominają.
To jeszcze nie koniec serii artykułów o atrakcjach Słowenii. Kolejne pojawią się wkrótce. Jeśli interesują Cię ciekawe miejsca w podobnej okolicy co Brdo, koniecznie zajrzyj do tego wpisu oraz tego wpisu.









Zostaw odpowiedź