Data wycieczki: 9 sierpnia 2025

Myślenice, niewielkie miasto kilkadziesiąt kilometrów od Krakowa. Można by się spodziewać, że nie oferuje nic ciekawego dla turystów. Jednak okazuje się, że ma wiele mniej lub bardziej ukrytych atrakcji.

Swoją wycieczkę po Myślenicach rozpocząłem, jak zwykle, od starówki. Niewielka (praktycznie tylko rynek i kilka krótkich uliczek) i zapełniona samochodami, przez co trudno tam zaparkować, jednak ma pewien urok. Od rozgrzanego jak patelnia rynku było tylko kilka kroków do ładnego kościoła Narodzenia NMP z 15. wieku.

Myślenicki rynek nie wyróżnia się spośród rynków w innych małopolskich miasteczkach

Pierwsza wzmianka o Myślenicach pochodzi z połowy 13. wieku. Na przestrzeni wieków w mieście gościło wiele znanych osób, m.in. królowa Jadwiga, Władysław Jagiełło, cesarz niemiecki Zygmunt Luksemburczyk czy pisarz Mikołaj Rej.

Kościół Narodzenia NMP

Po obejrzeniu starego miasta ruszyłem na południe, aby po przejściu półtora kilometra przekonać się, że poza starówką w głównej części miasta nic ciekawego nie ma. Oprócz niewielkiego kościoła św. Jakuba z XV wieku. Zresztą okolica tego kościoła to najstarszy fragment miejscowości – właśnie tam najpierw wybudowano Myślenice. W połowie 14. wieku, po otrzymaniu praw miejskich oraz nadania przez Kazimierza Wielkiego przywilejów, przeniesiono miasto nieco na północ, tam gdzie obecnie znajduje się starówka.

Po dojściu do rzeki Raby krajobraz się zmienił. Dotarłem do miejsca, które przyciąga tłumy ludzi z bliższych i dalszych miejscowości w okolicy, czyli do dzielnicy Zarabie. Po obu stronach rzeki można pójść pieszo lub przejechać się po bulwarach – ciągną się prawie 5 kilometrów. Obok znajdują się bary, restauracje, korty tenisowe i odkryty basen.

Most do innego świata, czyli na Zarabie
Jaz na Rabie

Warto pójść stamtąd nieco dalej do miejsca, w którym odchodzi szlak zielony prowadzący na pobliską górę Chełm (614 m n.p.m.). Jeśli zlekceważy się wysokość, można się nieźle zaskoczyć – początkowe podejście jest dość strome. Potem idzie się w miarę płasko, mijając dwa domy ukryte w lesie i po jakimś czasie dociera się na szczyt.

Dom przy szlaku na Chełm

Na górze schronisko, górna stacja wyciągu krzesełkowego i piękny widok na Myślenice i okolice. Miejsce jest też świetną opcją na zimę – można korzystać ze stoku narciarskiego – oraz dla rowerzystów, dla których przygotowane są dedykowane trasy zjazdowe.

Na szczycie

Ze szczytu poszedłem dalej grzbietem – parę kroków stamtąd jest wieża widokowa, a nieco dalej – stare obserwatorium astronomiczne. Grzbietem dotarłem do 2 kolejnych górek – Stróża (648 m n.p.m.) i Patyków (629 m n.p.m.), które może wyższe niż Chełm, ale już bez żadnych widoków.

Widok ze szczytu

Wróciłem na Chełm i postanowiłem skrócić sobie drogę powrotną, schodząc stokiem wzdłuż wyciągu. Niestety była to najgorsza decyzja tego dnia, bo nie dość, że stok był stromy, to jeszcze pełen dużych kamieni, tak więc ledwo udało mi się dojść na dół. Dalsza część trasy do Zarabia wiodła asfaltową drogą w dolinie. W wędrówce przeszkadzały tylko przejeżdżające co jakiś czas samochody.

Obserwatorium koło Chełmu. Dziś można tylko obserwować, jak natura odzyskuje to miejsce

Po wyjściu z doliny poszedłem wzdłuż rzeki, a potem skręciłem w ulicę Zamkową. Z niej w las wchodzi szlak czerwony, na którego początku znajdują się dwa ciekawe miejsca. Pierwsze można zobaczyć zaraz po wejściu do lasu i są to ruiny skoczni narciarskiej. Punkt K jest na 45 metrze, czyli to niewielka skocznia. Zbudowana w latach 30. XX wieku, później zmodernizowana przez wybitnego skoczka Stanisława Marusarza. Była areną lokalnych zawodów. Niestety z czasem pojawiły się problemy, między innymi finansowe, więc obiekt przestał być używany i popadł w ruinę. Obecnie pozostał tylko zarys konstrukcji oraz próg.

To, co pozostało po skokach narciarskich w Myślenicach

Po krótkim podejściu w górę dociera się do ruin zamku, leżącego na terenie rezerwatu Zamczysko nad Rabą. Warownia była ważnym elementem tzw. brony myślenickiej, czyli zespołu zamków, które strzegły w średniowieczu szlaku handlowego z Krakowa na Węgry. Stamtąd można pójść w górę na Uklejną, ja jednak na tym zakończyłem i wróciłem do centrum Myślenic.

Na zdjęciu pozostałości zamku wyglądają niezbyt okazale, ale w rzeczywistości są niewiele lepsze

Trasa znad rzeki na Chełm ma 2,6 km, co według strony mapy.cz zajmuje pieszemu turyście godzinę i 16 minut. Mnie zajęło to około 40 minut. Zejście ze szczytu stokiem narciarskim, a potem doliną aż nad Rabę liczy 2,7 km i 57 minut (dla mnie około 40 minut). Jednak zdecydowanie nie polecam tego wariantu. Najlepiej zejść szlakiem zielonym albo przejść grzbietem do górskich osad za górą Patyków i dalej doliną aż na Zarabie. Bardziej zaprawieni wędrowcy mogą zrobić pętlę z górami Śliwnik i Uklejna i wrócić do Myślenic mijając ruiny zamku. Zarówno w centrum, jak i na Zarabiu, w letnie weekendy mogą być problemy z parkowaniem – najlepiej przyjechać rano.

Oczywiście nie zobaczyłem wszystkich ciekawych miejsc w mieście – jest tam jeszcze stary cmentarz żydowski, kilka widokowych wzgórz, a z centrum i z Zarabia prowadzą szlaki w różne części Beskidu Wyspowego i Makowskiego, w tym na szczyt ujęty w Koronie Gór Polski – Lubomir (904 m n.p.m.). W każdym razie, Myślenice są świetnym miejscem na krótszą czy dłuższą wycieczkę. Można tam spędzić leniwy dzień na Zarabiu albo aktywny czas w górach, lub jedno i drugie.

Wycieczkę do Myślenic warto również połączyć z odwiedzeniem Dobczyc – urokliwego miasteczka z unikalnym klimatem.

Posted in , , , , , , ,

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z Wyciecznik

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej