Rejony Soszowa i Cieślara w Beskidzie Śląskim nie są najwyższym fragmentem pasma. Nie są też najpopularniejsze. Ale wycieczka tam zdecydowanie przerosła nasze oczekiwania.
Data wycieczki: 14 czerwca 2025
Była to pogodna, ciepła wakacyjna sobota, więc wyruszyliśmy na niedługą wycieczkę górską. Punktem wyjścia była Wisła, a dokładniej Jawornik. Niegdyś był osobną wsią, obecnie jest dzielnicą Wisły, ale zachował swój sielski charakter. Ta część miasta położona jest przed centrum (jeśli jedziemy od strony Ustronia). Można więc uniknąć części korków piętrzących się przed Wisłą w każdy weekend.
Dojechaliśmy do Jawornika i zostawiliśmy samochód na bezpłatnym parkingu przy ulicy Cieślarów (naprzeciwko ośrodka wypoczynkowego Cudne Manowce) i wyruszyliśmy na szlak w kierunku szczytu Soszowa Wielkiego. Możliwe było to ulicą Cieślarów – jest to krótsza i łatwiejsza wersja. My jednak nie lubimy iść na łatwiznę i dlatego wybraliśmy przejście bardziej widokowym szlakiem niebieskim. Zeszliśmy do głównego skrzyżowania w Jaworniku, a następnie skręciliśmy w ulicę Soszowską, która wkrótce zmieniła się w porządną gruntową drogę. Już na początku trasa obfitowała w widoki – świetnie widoczny był cały Jawornik i okoliczne góry. A do tego krajobraz był bardzo przyjemny, z licznymi polami i łąkami wokół.

Po chwili dotarliśmy na szczyt wzgórza Cupel (591 m n.p.m.). Stamtąd nieco bardziej konkretne podejście doprowadziło na kolejny punkt widokowy z ławeczką.


Dalej trasa prowadziła grzbietem przez las, a później betonową drogą wśród górskich domów. Następnie znów weszła w las, przecięła stok narciarski (odsłaniając ładny widok) i doszła do schroniska.
Schronisko pod Soszowem jest jednym z najstarszych w Beskidzie Śląskim – wybudowano go już w 1932 roku. Najpierw było prywatnym obiektem, następnie dzierżawili go Niemcy z Beskiden Verein, którzy próbowali wyrzucić stamtąd polskich właścicieli, ale nie udało im się. 🙂 Po II wojnie światowej miejsce należało do polskiego PTTK. W 1979 przejęli go państwo Murzynowie i prowadzą go do dziś. Schronisko dysponuje 30 miejscami noclegowych i bogatą ofertą gastronomiczną. Zimą można się tam dostać koleją linową.

Ze schroniska przeszliśmy bardzo szeroką, nieco stromą grzbietową drogą na szczyt Soszowa Wielkiego (886 m n.p.m.). Miejsce oferuje piękne widoki na dużą część Beskidu Śląskiego – między innymi Równicę, Klimczok, Szyndzielnię i Skrzyczne. Można też dostrzec nowy, luksusowy hotel Crystal Mountain w Wiśle.


Z Soszowa przeszliśmy grzbietowym czerwonym szlakiem na szczyt Cieślara (918 m n.p.m.). Po drodze minęliśmy ładny punkt widokowy na czeską stronę mocy. Cieślar jest wyższy niż Soszów, więc i widok był jeszcze ładniejszy.

Nazwa góry pochodzi od popularnego w Wiśle nazwiska Cieślar. Co roku odbywa się tam Międzynarodowe Spotkanie Cieślarów, które przyciąga członków rodu z całego świata oraz sympatyków lokalnych tradycji. Impreza obejmuje m.in. jedzenie lokalnych potraw i sypanie Kopca Cieślarów i odbywa się przy lokalnej muzyce.

Na Cieślarze znajduje się opuszczona chatka, w której w ostateczności (ale naprawdę ostatecznej) można przenocować lub schronić się przed deszczem. Przy niej postawiono tablicę panoramiczną wyjaśniającą, jakie szczyty można stamtąd zobaczyć. Nieco wyżej jest ławeczka, na której można usiąść i podziwiać rozległą panoramę. Widać cały grzbiet od Skrzycznego po Baranią Górę, Ochodzitą w Istebnej, Wielką Rycerzową w Beskidzie Żywieckim oraz Tatry. Po odpoczynku wróciliśmy na Soszów tą samą drogą.

Trzeba przyznać, że o ile na trasie można spotkać niemało turystów, to większość z nich koncentruje się właśnie na Wielkim Soszowie i przy schronisku. Choć trasa prowadzi, w dużej części, granicą polsko-czeską, spotkaliśmy niewielu czeskich turystów.

Minęliśmy schronisko i kontynuowaliśmy wędrówkę czerwonym szlakiem. Po drodze weszliśmy na Mały Soszów, na który prowadzi krótka okrężna droga odchodzącą od szlaku. Zaraz za szczytem, po czeskiej stronie szlaku, znajduje się polanka z ładnym widokiem na Trzyniec i okolice oraz czeskie góry.

Stamtąd zeszliśmy dalej czerwonym szlakiem na przełęcz Beskidek (684 m n.p.m.). Tam ukazała się sylwetka Wielkiej Czantorii, która z tego miejsca wyglądała dosyć masywnie. Z przełęczy zeszliśmy stromym zielonym szlakiem, który prowadził najpierw szeroką leśną drogą. Później wyszedł na łąki, gdzie otworzył się przed nami ładny widok na Jawornik. Dalej przeszliśmy betonową drogą z dziurami i charakterem i dotarliśmy na parking.


Trasę można uznać za dość łatwą. Jest kilka stromych podejść, ale są one krótkie, a najtrudniejszym odcinkiem jest szlak zielony. Cała trasa prowadzi komfortowymi, szerokimi drogami. Trasa ma 10,7 km, a czas przejścia, według Mapy Turystycznej, to 3 godziny 34 minuty. Jednak osoby z dobrą kondycją zapewne pokonają ją w krótszym czasie. Nam zajęło to 3 godziny, nie licząc odpoczynku na Cieślarze. Trasę można wydłużyć – przejść z Cieślara na Mały Stożek, a nawet i na Wielki Stożek, albo z przełęczy Beskidek wspiąć się na Wielką Czantorię. Można też ją skrócić, czyli nie iść na Cieślar, ale szkoda byłoby pominąć takie widoki.
ㅤ
– – –
ㅤ

Dodaj komentarz