Místek to miejsce z niejednokrotnie bolesną przeszłością i nie najlepszą teraźniejszością, ale przecież dwa minusy dają plus.
Data wycieczki: 11 maja 2025
Pogodną majową niedzielę postanowiłem wykorzystać na wycieczkę do położonego niedaleko od granicy (zaledwie niecałe 30 km od Cieszyna), ale bardzo przyjemnego miasta Frýdek-Místek. Jakiś czas wcześniej odwiedziłem prawobrzeżną część miasta, czyli Frýdek, teraz więc przyszedł czas na mniejszy, ale nie mniej ciekawy, Místek.

Obydwie części obecnego miasta pojawiły się na mapie w XIV-XV wieku. Przez długi czas leżały w dwóch różnych regionach – Frýdek należał do Śląska Cieszyńskiego, a Místek do Moraw. Różniło je więcej, niż dzieliło. Frýdek z tradycją sukiennictwa i handlu. Místek z silnym życiem kulturalnym i rzemieślniczym. Później w Místku rozwinął się przemysł lniany, ale to Frýdek był prawdziwym centrum przemysłowym. Przez wieki miasta leżały też w odrębnych częściach państwa Habsburgów. Zostały złączone w jedno miasto przez Hitlerowców w 1943 roku i tak już zostało.
Można więc powiedzieć, że miasto jest czeską wersją Bielska-Białej. Obecnie połączone miasto liczy około 50 tysięcy mieszkańców. Jest świetnie położone, blisko innych ciekawych miejscowości i gór Beskidu Śląsko-Morawskiego.
ㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤ
Samochód można zostawić na osiedlowym parkingu blisko centrum. Zresztą w niedzielę parkingi miejskie i tak są darmowe.
Zwiedzanie rozpocząłem, jak zwykle, od starówki. Mimo, że niewielka, jest bardzo klimatyczna, a w niedzielne popołudnie nie było tam prawie nikogo. A o tym, gdzie byli lokalni mieszkańcy, powiem za chwilę. Na starówce stoi wiele nieźle utrzymanych, pochodzących z czasów renesansu kamienic. Były one później wielokrotnie przebudowywane. Centrum stanowi ładny rynek, czyli Námestie Svobody (Plac Wolności).

Według lokalnej legendy, w jednej z kamienic w osiemnastym wieku miało miejsce tajne spotkanie Józefa II Habsburga, cesarza Świętego Cesarstwa Rzymskiego (czyli Austrii) ukrywającego się pod fałszywą tożsamością jako hrabia von Falkenstein z Fryderykiem II Wielkim, władcą Prus. Omawiali m.in. politykę wobec słabej już wtedy Polski. Mimo, że źródła historyczne wskazują polską Nysę jako bardziej prawdopodobne miejsce spotkania, legenda w Místku jest wciąż żywa.

Ciekawe są też dwa zabytkowe kościoły. Pierwszy to ikoniczny, obecny we wszystkich przewodnikach renesansowo-barokowy Kościół św. Jakuba Starszego, wybudowany w 1644 roku na miejscu spalonej drewnianej świątyni. Kościół ma charakterystyczną wieżę, budowaną na przestrzeni 41 lat. Zapewne przerywano prace podczas epidemii czy wojny z Turcją. Albo brakowało funduszy, bo wszystkie pieniądze Czesi wydali na piwo. Na zewnątrz stoją kolumny: św. Pawła i św. Piotra.

Drugi kościół, rokokowy (św. Jana i św. Pawła) jest trochę dalej, przy głównej ulicy. Pochodzi z XVIII stulecia. Większe wrażenie robi od środka – wyposażenie jest pełne przepychu, z wieloma rzeźbami i dekoracjami.

Na skraju starego miasta stoi nowszy (bo wybudowany w 1898), ale również piękny budynek, dawniej służący jako miejski ratusz w czasach, gdy Místek był samodzielnym miastem. Obecnie uczą się tam młodzi muzycy. Budynek jest mixem kilku stylów i ma bardzo urozmaiconą fasadę z licznymi rzeźbami.

ㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤ
Místek chce zapewne wyglądać bardziej miejsko, więc zaraz za starówką znajduje się przejście podziemne pod główną drogą, z ciekawym graffiti. Co prawda przez kolejne kilka kilometrów drogi w obie strony brak jakiegokolwiek przejścia, ale to już nieistotne 😉

Po obejrzeniu starego miasta przeszedłem przez równie ładną, nowszą część centrum, z ciekawymi kamienicami, m.in. Domem Narodowym. Następnym przystankiem był park, czyli Sady Bedřicha Smetany. Smetana był dziewiętnastowiecznym czeskich kompozytorem i jest bardzo często upamiętniany w nazwach ulic czy parków. Ten obszar nie przypominał typowego parku z żulem i złamaną ławką, ale porządnie utrzymane miejsce z rzeźbami i różnymi nasadzeniami. Teren przylega do głównej rzeki miasta, Ostravicy, nad którą wyznaczona jest trasa dla rowerzystów i spacerowiczów. Tamtędy właśnie poszedłem dalej.


Po spacerze nad rzeką udałem się do innych części miasta – przeszedłem przez ulicę Frýdlantską z widokiem na pobliską Łysą Górę (1324 m n.p.m.) i dotarłem do zabytkowej kaplicy Matki Bożej Pomocnej przy ulicy E. Destinové, wybudowanej w 1734 roku. Obok pochowanych jest ponad 200 osób zmarłych w wyniku ówczesnej epidemii dżumy. Była to prawdopodobnie około 1/4 ówczesnej populacji miasta. Nie zachowały się żadne nagrobki. Kaplicę otacza jedynie łąka, a cały teren nie jest zbyt dobrze zagospodarowany, ale warto go znaleźć.

ㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤ
Skierowałem się z powrotem na starówkę, po drodze mijając jeszcze trzeci kościół Místka, czyli niewielką XVIII-wieczną świątynię Wszystkich Świętych. Następnie udałem się popularną lokalną drogą pieszą (od ulicy Piskořovej) prowadzącą do pobliskiej wsi Sviadnov. Trasa prowadzi wśród pól i widać z niej wiele okolicznych gór, a także sporą część miasta.

Sama miejscowość ma ciekawą historię. Została założona już w 1267 roku. To tam zabito znanego zbójnika Ondraszka. Zamodrował go jego własny kompan, licząc na zgarnięcie nagrody wyznaczonej za jego głowę. W centrum miejscowości stoi kościół św. Jana Nepomucena, który wybudowano w 1887 roku. Dość późno, bo dopiero wtedy mieszkańcom przyszło do głowy, że mogą mieć własną świątynię, zamiast chodzić na msze do Místka.

Sama wieś jest zwyczajna, ale ma przyjemną atmosferę. Obok znajdują się ogromne, widoczne z daleka zakłady techniczne i maszynowe. Do Místka wróciłem ładną drogą przy rzece Ostravicy, oglądając po drodze z dołu położony na wzgórzu Frýdecki Zamek.


Na koniec zahaczyłem o centrum zwiedzonego już kiedyś Frýdka, a konkretnie o najważniejsze miejsce pielgrzymkowe czeskiej części Śląska, czyli Bazylikę Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny. Charakterystyczna dwuwieżowa świątynia została zbudowana w połowie osiemnastego wieku w barokowym stylu i bardzo bogato wyposażona od wewnątrz. Według legendy, robotnicy wykopali z ziemi za miastem figurę Matki Bożej. Została ona przeniesiona do głównego kościoła we Frýdku, ale następnego dnia była znowu w tym samym miejscu. Z tego powodu miejsce zaczęto uważać za cudowne i zbudowano na tym terenie kaplicę. Kilkadziesiąt lat później postawiono obecny kościół.

Mieszkańcy miasta dzielili się tego dnia na dwie grupy. Ci bardziej aktywni spacerowali i uprawiali sport w parkach i nad rzeką. A reszta korzystała z wielu lokalnych pubów i delektowała się złotym trunkiem. Ja zostawiłem i jednych, i drugich i wróciłem do Polski, ale miejscowość mogę polecić, i na pewno tu jeszcze przyjadę.

ㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤㅤ

Dodaj komentarz